01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11
12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22

Dzień 21
22.08.2004
Niedziela
Start: 9:30

FOTOGALERIA (otwiera się w osobnym oknie)

Zostajemy zaproszeni na śniadanie do sióstr, ale musimy zjeść je odpowiednio szybko, bo wszystkie siostry o tej porze wychodzą na mszę. Nie możemy się konkretnie umówić z Tomkiem, bo przysyła niejasne smsy. Od rana znów pada deszcz. Podczas pierwszego, niezbyt długiego zjazdu, jest mi bardzo zimno. Wjeżdżamy na jakąś niedużą niby-przełęcz (przynajmniej cieplej się robi na takim podjeździe). Paweł trochę załatwia morale naszej trójki, bo obiecuje, że od przełęczy mamy długi zjazd wzdłuż rzeki. Niestety trochę się zapędził palcem po mapie i wychodzi na jaw, że jest tylko krótki kawałek zjazdu, potem podjazd na jeszcze porządniejszą przełęcz i dopiero ten zjazd wzdłuż rzeki (dosyć łagodny, więc można utrzymać rozsądną prędkość średnią). Na jednym z jakichś niedużych podjazdów po drodze zdejmuję wreszcie kurtkę (deszcz przestał padać! hurra!). Nieśmiało wychodzi słońce, choć wciąż na niebie dużo chmur. Po jakimś czasie w końcu spotykam Pawła i Marcina, którzy wcześniej uciekli. Od teraz zasuwamy zaskakująco szybko po równinach, z wiatrem w plecy. Po drodze jeszcze jeden deszczyk. Wkraczamy na trasę, którą zaczęliśmy wyprawę 3 tygodnie temu - kilkadziesiąt kilometrów pokryje się. Podczas jednej z przerw w parku udaje nam się wreszcie dogadać z Tomkiem (umawiamy się na spotkanie w miejscu pierwszego noclegu). Dojeżdżamy na miejscu już w całkiem ładnej pogodzie o 18:30, mając 137km na liczniku przy czasie jazdy 6:30 (średnia 21km/h). Tomek przyjeżdża później od nas. W międzyczasie obserwujemy sarny, które widzieliśmy już pierwszego dnia (większa z mniejszą). Postanowiliśmy ponownie nocować w tym samym miejscu, ale nie zastajemy gospodarzy. Zostawiamy im pozdrowienia na naszej firmowej kartce wyprawowej, dodając przejechany dystans. Jedziemy dalej, by przenocować jak najbliżej Bratysławy i z samego rana ruszyć na dworzec kolejowy. Mijamy winnice z jakimiś piwnicami, które są przerobione na winiarnie - pełno ludzi bawi się i popija wino, niektórzy najwyraźniej specjalnie przyjechali autokarami. W Edelstal znajdujemy miejsce na nocleg w ogródku działkowym, czy czymś w tym stylu. Ziemia jest tutaj zupełnie wysuszona. A 100km dalej paskudna pogoda z deszczem... Zjadamy ostatnie wyprawowe zupki, rozbijamy namioty po raz ostatni (przy większym namiocie nawet nie wbijamy śledzi, nie wierzymy w deszcz). Widać niesamowite ilości gwiazd.

Dystans: 141.65km
Czas jazdy: 6:47:42
Prędkość średnia: 20.84km/h
Prędkość max: 52km/h

poprzedni dzień / następny dzień