01
02 03 04 05
06 07 08 09
10 11 Dzień 21 Zostajemy zaproszeni na śniadanie do sióstr, ale musimy zjeść je odpowiednio
szybko, bo wszystkie siostry o tej porze wychodzą na mszę. Nie możemy się
konkretnie umówić z Tomkiem, bo przysyła niejasne smsy. Od rana znów pada
deszcz. Podczas pierwszego, niezbyt długiego zjazdu, jest mi bardzo zimno.
Wjeżdżamy na jakąś niedużą niby-przełęcz (przynajmniej cieplej się robi na
takim podjeździe). Paweł trochę załatwia morale naszej trójki, bo obiecuje,
że od przełęczy mamy długi zjazd wzdłuż rzeki. Niestety trochę się zapędził
palcem po mapie i wychodzi na jaw, że jest tylko krótki kawałek zjazdu, potem
podjazd na jeszcze porządniejszą przełęcz i dopiero ten zjazd wzdłuż rzeki
(dosyć łagodny, więc można utrzymać rozsądną prędkość średnią). Na jednym
z jakichś niedużych podjazdów po drodze zdejmuję wreszcie kurtkę (deszcz przestał
padać! hurra!). Nieśmiało wychodzi słońce, choć wciąż na niebie dużo chmur.
Po jakimś czasie w końcu spotykam Pawła i Marcina, którzy wcześniej uciekli.
Od teraz zasuwamy zaskakująco szybko po równinach, z wiatrem w plecy. Po drodze
jeszcze jeden deszczyk. Wkraczamy na trasę, którą zaczęliśmy wyprawę 3 tygodnie
temu - kilkadziesiąt kilometrów pokryje się. Podczas jednej z przerw w parku
udaje nam się wreszcie dogadać z Tomkiem (umawiamy się na spotkanie w miejscu
pierwszego noclegu). Dojeżdżamy na miejscu już w całkiem ładnej pogodzie o
18:30, mając 137km na liczniku przy czasie jazdy 6:30 (średnia 21km/h). Tomek
przyjeżdża później od nas. W międzyczasie obserwujemy sarny, które widzieliśmy
już pierwszego dnia (większa z mniejszą). Postanowiliśmy ponownie nocować
w tym samym miejscu, ale nie zastajemy gospodarzy. Zostawiamy im pozdrowienia
na naszej firmowej kartce wyprawowej, dodając przejechany dystans. Jedziemy
dalej, by przenocować jak najbliżej Bratysławy i z samego rana ruszyć na dworzec
kolejowy. Mijamy winnice z jakimiś piwnicami, które są przerobione na winiarnie
- pełno ludzi bawi się i popija wino, niektórzy najwyraźniej specjalnie przyjechali
autokarami. W Edelstal znajdujemy miejsce na nocleg w ogródku działkowym,
czy czymś w tym stylu. Ziemia jest tutaj zupełnie wysuszona. A 100km dalej
paskudna pogoda z deszczem... Zjadamy ostatnie wyprawowe zupki, rozbijamy
namioty po raz ostatni (przy większym namiocie nawet nie wbijamy śledzi, nie
wierzymy w deszcz). Widać niesamowite ilości gwiazd. Dystans: 141.65km
12 13 14 15
16 17 18 19
20 21 22
22.08.2004
Niedziela
Start: 9:30
FOTOGALERIA (otwiera
się w osobnym oknie)
Czas jazdy: 6:47:42
Prędkość średnia: 20.84km/h
Prędkość max: 52km/h