01
02 03 04 05
06 07 08 09
10 11 Dzień 3 Gospodarze dostarczają nam kawę, mleko i pieczywo. Nie mamy żadnych skrupułów
i wypijamy 2l mleka. Od rana jedziemy pod górę - najpierw łagodniej, później
ostrzej, by po 12km podjazdu znaleźć się na wysokości 1298m n.p.m. (przełęcz
Feistritzsattel). Na początku pogoda była słoneczna, ale w miarę podjeżdżania
zaczęło się trochę chmurzyć. Na przełęczy spotykam Pawła i Marcina, którzy
wjechali wcześniej (Tomek był duuużo wcześniej i z nudów zjechał na dół -
przez cały czas trwania wyprawy będzie to normą). Podjadamy coś, oglądamy
mapę i zabieramy się za 13-kilometrowy zjazd, będący satysfakcjonującą nagrodą
za wysiłek włożony we wjazd. Na samym dole znajdujemy Tomka śpiącego na przystanku
autobusowym. Śpi jak suseł, nie obudził go ani przyjazd mój, ani Marcina.
Dopiero gdy przyjeżdża Paweł, Tomek otwiera oczy. Dystans: 100.16km
12 13 14 15
16 17 18 19
20 21 22
04.08.2004
Środa
Start: 9:40
FOTOGALERIA (otwiera
się w osobnym oknie)
Dalej jedziemy głównie drogami rowerowymi. Cały czas mamy trochę z górki.
Droga jest szutrowa, co powoduje notoryczne spadanie tomkowej sakwy. Po południu
zatrzymujemy się przy ławce w lesie, aby zjeść naszą rytualną kaszkę. Tuż
obok płynie strumyk. Myjąc ręce, znajduję nad strumykiem niewypał - całkiem
duży, zardzewiały pocisk moździerzowy.
Później robimy postój pod pomnikiem wotywnym w centrum przyjemnego miasteczka
Anger. Dalej kierujemy się na Weiz, co oznacza dużo podjazdów i zjazdów. Za
Weiz odnajdujemy supermarket Hofer, w którym robimy zakupy.
Robi się już późno, więc po przejechaniu kilkunastu kolejnych kilometrów w
kierunku Graz zaczynamy się rozglądać za noclegiem. Znajdujemy go w miejscowości
Bleihütten. Oczywiście przy pierwszej próbie, co na tegorocznej wyprawie staje
się normą. Okazuje się, że nawet nie musimy rozbijać własnych namiotów, gdyż
gospodarze mają rozłożony swój wielki namiot, w którym mieścimy się w czwórkę.
Oprócz tego mamy dostęp do węża ogrodowego - prysznic w zimnej wodzie daje
nam moc wrażeń. Żyć, nie umierać - obyśmy każdego dnia mieli tak luksusowe
warunki! Towarzyszy nam czarny kotek, który tutaj mieszka. Cały czas biega,
skacze, walczy z trawą, wdrapuje się na drzewo.
Niektórzy wyprawowicze narzekają na hałasujące samochody - śpimy blisko skrzyżowania,
przez które przejeżdża masa samochodów (dziwi nas to trochę, bo na naszej
mapie jest to skrzyżowanie drogi białej z żółtą... ale dziwić nie powinno,
bo mapa ma ponad 15 lat!).
Czas jazdy: 6:00:12
Prędkość średnia: 16.68km/h
Prędkość max: 56km/h