01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11
12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22

Dzień 12
13.08.2004
Piątek
Start: 7:15

FOTOGALERIA (otwiera się w osobnym oknie)

Wstaję o 5:15 razem z budzikiem Tomka. Spało się niesamowicie, tylko Tomek coś później narzekał, że prawie ze śpiworem zjechał do jeziora. Powoli rozjaśnia się niebo i gasną światełka na przeciwległym brzegu. W końcu wstają też pozostali. Mimo, iż w sumie nie jemy żadnego porządnego śniadania, zebranie się zajmuje nam dosyć dużo czasu i po analizie mapy ruszamy dopiero o 7:15.
Chyba więcej dzisiejszej drogi wzdłuż jeziora biegnie tunelami, niż poza nimi. Towarzyszy nam fajny widok na niebieskie jezioro Garda i wypływające na nie żaglówki. Wkrótce dojeżdżamy do jednego z głównych kurortów nad jeziorem - Riva del Garda. Zatrzymujemy się przy jakimś markecie i zaraz potem rozpoczynamy dosyć stromy podjazd prowadzący nas na północ od jeziora Garda - w kierunku Dolomitów. Zarządzamy po chwili postój na śniadanie przy tarasie z pięknym widokiem z góry na Gardę. Gotujemy sobie klasyczny środek dopingujący - kaszkę Bobovita tudzież Nestle.
Wkrótce osiągamy niewysoką przełęcz Passo San Giovanni (287mnpm - 217m powyżej poziomu wody w jeziorze Garda). Rano było chłodnawo, ale teraz słońce zaczyna pokazywać, na co je stać. Prowadzi nas droga rowerowa klucząca wśród winnic. Nie przeszkadza nam to, że nie jest tak prosta, jak szosa samochodowa, bo towarzyszą nam fajne widoki na góry. Jedyne, na co można narzekać to dziki objazd, który bardzo stromo prowadzi przez jakąś wiochę na górze. Po szybkim zjeździe Marcin orientuje się, że zgubił okulary. Robimy sobie postój w cieniu na asfalcie, a Marcin wraca do ostatniego wodopoju kilka km wcześniej, gdyż spodziewa się, że przy nim spadły mu okulary, które położył na sakwie.
Po powrocie delikwenta jedziemy dalej, biedniejsi o jedną parę okularów. Robi się coraz goręcej, więc robimy sobie przerwę na drzemkę. Gdy ruszamy w dalszą drogę, chmurzy się i nagle zaczyna się ulewny deszcz. Temperatura powietrza nie zmienia się, więc taki ciepły deszcz to sama przyjemność. Tym bardziej, że mniej więcej po pół godzinie ustaje. Przez cały dzień towarzyszą nam ładne widoki na góry - szczególnie te, które mamy po prawej stronie.
Wieczorem robimy sobie dłuższą przerwę gdzieś na górze pod kościółkiem z widokiem na zamek. Wkrótce potem osiągamy niedużą przełęcz - Sella Di Vignola (557mnpm). W porównaniu do 60mnpm rano przewyższenie jest całkiem niezłe. Zjeżdżamy do Levico Terme - całkiem fajne, nieduże miasteczko. Po przejechaniu jeszcze kilku kilometrów bez problemu odnajdujemy miejsce na nocleg przy domu z pięknym widokiem na góry. Gdy w domu zjawiają się większe ilości ludzi, trochę przepytują nas i interesują się naszą dalszą trasą.
Wieczór jest chłodny.

Dystans: 99.69km
Czas jazdy: 6:26:27
Prędkość średnia: 15.47km/h
Prędkość max: 56km/h

poprzedni dzień / następny dzień