Dzień 20
20.08.2005
Sobota
Start: 8:20

Ranek zimny, brr. W dodatku się rozchorowałem, ale już wczoraj się zaczynało, zanim zrobiło się zimno, więc w ogóle nie wiadomo o co tu chodzi - jakaś podstępna sprawa.
Na początku czeka nas podjazd na wysokość około 1200mnpm, a potem kawałek raczej płaski. Wzdłuż głównej drogi, którą jedziemy co jakiś czas stoją czarne figurki z wiekiem ofiary, która zginęła w wypadku w tym miejscu. Dużo tego. Na koniec zjazd do Le Puy-en-Velay z pięknym widokiem na miasto z górującą nad nim wielką statuą Matki Boskiej z Dzieciątkiem.



Robimy szybkie zakupy, a potem odnajdujemy stację kolejową i kupujemy bilety do Colmar. Mamy jeszcze trochę czasu, więc bierzemy się za zwiedzenie miasta - warto. Najpiękniej jest w okolicy katedry znajdującej się poniżej statui na dosyć stromym wzgórzu. Zagaduje mnie tam słowacka wycieczka.
Po obfotografowaniu wszystkiego wracamy do centrum. Małe zaskoczenie - pociąg do Lyonu jest dosyć wieśniacki. Cały zardzewiały i chyba dosyć stary, ale mimo to zasuwa bardzo szybko. Przed Lyonem chwila deszczu, na szczęście na miejscu go nie ma. Na dworcu Perrache czeka nas atrakcja - zjazd długimi schodami ruchomymi z ciężkim rowerem. Przejeżdżamy na dworzec Part Dieu, gdzie mamy kolejny pociąg. Przy okazji mamy rzut oka na miasto, które jest naprawdę ładne.



Zaraz przed dworcem Maciek zauważa brak powietrza w swoim przednim kole. Mamy trochę czasu, więc wymienia ją przed odjazdem. Dworzec wygląda podobnie jak ten w Barcelonie - niczym terminal dużego lotniska.
Pociąg do Colmar jest świetny - bardzo szybki i luksusowy. Na miejscu wysiadamy o 21:50, jest już ciemno. A nas czeka całkiem spory kawałek drogi do Freiburga. Maciek i Zosia z jakiegoś powodu potrzebują pół godziny na przygotowanie po wyjściu z pociągu - przydałby się bat czy coś :)
Przejeżdżamy przez nocny Colmar i ruszamy do Freiburga nieoświetloną główną drogą. Jazda w nocy ma w sobie coś niesamowitego. Po drodze widzimy jakieś akcje policji - jeżdżą tam i z powrotem. Drogowskazy nas trochę mylą i dojeżdżamy do autostrady. Zmieniamy więc nieco kierunek i dojeżdżamy o 1:30 do Bad Krözingen. Tu się okazuje, że najprawdopodobniej będziemy mieli stąd pasujący pociąg, więc kładziemy się spać w niedużej poczekalni. Może przyjdzie policja i nas deportuje jako kloszardów, oszczędziłoby się na bilecie :) Zastanawiamy się, czy nie podjąć jakichś dodatkowych działań w kierunku deportacji.

Dystans: 78.99km
Czas jazdy: 4:40:27
Prędkość średnia: 16.90km/h
Prędkość max: 49 km/h

Poprzedni < > Następny


Prawa autorskie zdjęć i tekstu zastrzeżone: Marek Ślusarczyk © 2001-2099