Dzień 12
12.08.2005
Piątek
Start: 9:00

Podjęta została decyzja - nie pojedziemy głównymi drogami wzdłuż morza, lecz przez przełęcz Col du Ares w Pirenejach. Jakub tymczasem rozpoczyna zaplanowany odwrót. Dużo tutaj olbrzymich winnic reklamujących własne marki win. Przez pewien czas jedziemy główną drogą, nawet kilka razy widać morze. Jednak w pewnym momencie znaki sygnalizują rozpoczęcie drogi ekspresowej, więc w okolicy Rivesaltes musimy zjechać i poszukać alternatywy bocznymi drogami. Gorąco jak diabli. Sam krajobraz też potęguje poczucie południowości - agawy, płaskie domki, wyschnięta trawa.



Składamy wizytę w markecie Intermarche, w którym chcemy zwiedzić również toaletę, jednak nie ma tam deski klozetowej, papieru toaletowego, zamka i światła. Paweł mimo wszystko decyduje się skorzystać z czołówką i własnym papierem :)
Po drodze podjadamy bardzo słodkie jeżyny, a na innym postoju orzeszki piniowe. Maciek z Zosią wybrali jakąś bardziej główną drogę, a ja z Pawłem w tym upale jak dzicy wspinamy się na niedużą przełęcz. Podczas zjazdu z przełęczy robię postój przy dębach korkowych, starając się uzyskać trochę korka na pamiątkę (co bez narzędzi nie jest łatwe). My zjeżdżamy, a pod górę zasuwają wozy strażackie - przy tej suszy ciągle gdzieś widzimy interwencje przy pożarach traw. Zjazd jest świetny i szybki, mimo iż droga dziurawa bardziej niż w Polsce.
Teraz czeka nas już podjazd w kierunku przełęczy. Tutaj już nie wygląda aż tak sucho, gdyż jedziemy wzdłuż rzeki. Do turystycznego i całkiem ładnego miasteczka Amelie-les-Bains podjeżdża się dosyć łagodnie, potem robi się coraz bardziej stromo. W jednej z miejscowości po drodze widzimy autentycznego poloneza caro na włoskich numerach. Chwilami pedałuje się bardzo ciężko - zmęczenie całodziennym upałem daje się we znaki, mimo iż już jest późno i dużo chłodniej. W końcu dojeżdżamy do pięknego miasteczka ze starą zabudową i fortem na wzgórzu - Prats-de-Mollo. Tutaj dłuższą chwilę zajmuje nam odnalezienie się z drugą grupą. W poszukiwaniu noclegu wracamy się około 1.5km z górki i rozbijamy się na półdziko - po rozmowie z małżeństwem dziadków rozbijamy się na stromej łące naprzeciw ich domu. Dziadek pokazuje nam strzelbę i mówi, że ma ją na dziki, które w nocy przychodzą na ich podwórko.
Po ugotowaniu posiłku idziemy spać.

Dystans: 116.44km
Czas jazdy: 7:07:37
Prędkość średnia: 16.33km/h
Prędkość max: 58 km/h

Poprzedni < > Następny


Prawa autorskie zdjęć i tekstu zastrzeżone: Marek Ślusarczyk © 2001-2099