Wysłany: 2008-08-08, 20:18 Dzień 17, 08.08.2008 r.
Po tym jak wysłałem Tomkowi P. informacje z onetu o wojnie w rejonie Gori o 12:04 zadzwonił Tomek i stwierdził, że u nich jest spokój i jadą w stronę Kazbegi (ale akurat wtedy naprawiali rower i byli wszyscy razem). Potem wysłałem mu jeszcze ostrzeżenie naszego MSZ, a on o 14:33 napisał, że jest tam spokojnie i dalej jedzie do Kazbegi. Jednak po ok. 1,5 godzinie zadzwonił, ale ja akurat z nim nie rozmawiałem (prawdopodobnie po rozmowie z konsulatem), że zawraca i jedzie do Armenii, a najwyżej, gdy wróci do Tibilisi spróbuje pojechać do Kazbugi stopem (jak będzie spokój w tym rejonie). Paweł i Tomek W. znów się odłączyli i nie wiem czy pojechali na północ czy na południe do Armenii.
Dzw1 do ambasady robie odwrot do tb a pozniej albo armenia albo pl. ci 2koniecznie chca do kazbegi a ja nie jade wracam ostro na tb. 1siec kom w ogole nie dziala
_________________ Grzegorz Baltazar Kajdrowiczhttp://www.rower.orbit.pl
"Szukaj swojej Przygody! A gdy juz znajdziesz
zmierz się z nia wszystkim co masz, z cala
swoja moca, doswiadczeniem i pasja!"-Sir Edmund Hillary
tak sobie mysle i mysle.
jezli jedzie sie w kulka osob i zaczyna sie sytuacja taka jak teraz w gruzji, to chocby skaly sraly, nalezy trzymac sie razem i wraca w bezpieczne miejsce.
szczytem nieodpowiedzialnosci jest jechac osobno!
_________________ Grzegorz Baltazar Kajdrowiczhttp://www.rower.orbit.pl
"Szukaj swojej Przygody! A gdy juz znajdziesz
zmierz się z nia wszystkim co masz, z cala
swoja moca, doswiadczeniem i pasja!"-Sir Edmund Hillary
Jestem z Tomkiem w kontakcie smsmowym i uwazam, ze Ci, ktorzy zdecydowali sie jechac do Kazbegi dali d...
Przy takiej sytuacji, jak jest teraz w Gruzji, wszyscy powinni wracac. A wraca tylko Tomek. Generalnie zostawili Go samego. I to jest wg mnie mega nieodpowiedzialne!!!
_________________ Grzegorz Baltazar Kajdrowiczhttp://www.rower.orbit.pl
"Szukaj swojej Przygody! A gdy juz znajdziesz
zmierz się z nia wszystkim co masz, z cala
swoja moca, doswiadczeniem i pasja!"-Sir Edmund Hillary
cos widze chyba nie wszystkie fakty ujrzaly swiatlo dzienne.......
Tomek P do konca chcial jechac na Kazbek- jednak nie za takie pieniądze za jakie miejscowi oferowali nam transport i swierdzil ze wraca ..
od razu założyliśmy że nie pojedziemy tam rowerami bo trwało by to za długo- stad pomoysł trasnportu
ja i Tomek drugi swierdzilismy ze jednak wydamy pare lari na transport aby byc w Kazbegi - czy jest to nieodpowiedizalne - nie wiem co macie na mysli - jesli chodzi o czas bylismy szybciej w Tblisi wiec ?
a że Tomek nie chiał wydać 20 Lari to jego prywatna sprawa - po prostu uszanowalismy jego wybór
że grupa powinna trzymać sie razem- tosie zgadzam - moglismy wszyscy wracać jakąś marszrutka czy wynajętym samochodem- lecz Tomek wolał rower- jego decyzja
wiec nie sądze czy macie racje - skoro nalezało sie ewakuwac trzeby od razu jechac transportem samochdowym do tblisi a nie pedalowac
cos widze chyba nie wszystkie fakty ujrzaly swiatlo dzienne.......
Tomek P do konca chcial jechac na Kazbek- jednak nie za takie pieniądze za jakie miejscowi oferowali nam transport i swierdzil ze wraca ..
od razu założyliśmy że nie pojedziemy tam rowerami bo trwało by to za długo- stad pomoysł trasnportu
ja i Tomek drugi swierdzilismy ze jednak wydamy pare lari na transport aby byc w Kazbegi - czy jest to nieodpowiedizalne - nie wiem co macie na mysli - jesli chodzi o czas bylismy szybciej w Tblisi wiec ?
a że Tomek nie chiał wydać 20 Lari to jego prywatna sprawa - po prostu uszanowalismy jego wybór
że grupa powinna trzymać sie razem- tosie zgadzam - moglismy wszyscy wracać jakąś marszrutka czy wynajętym samochodem- lecz Tomek wolał rower- jego decyzja
wiec nie sądze czy macie racje - skoro nalezało sie ewakuwac trzeby od razu jechac transportem samochdowym do tblisi a nie pedalowac
Wcale nie do konca chcialem jechac bo jakbym chcial jechac to bym pojechal, bo mozna bylo jechac na stopa za darmo. Moze i wieczorem chcialem a po nocnych wydarzeniach nie mialem najmniejszego zamiaru.
A co do wracania marszutka to akurat wam sie udalo, a rownie dobrze moglo sie nie udac zlapac transportu za kasa, a ja sobie na spokojnie wrocilem na rowerze bo jakby nie bylo to byla to wyprawa rowerowa a nie marusztkowa, po za tym to wtedy nie bylo jeszcze nic wiadomo o powrocie przez ambasade i ja jechalem w strone armenii dopiero popoludniu sie dowiedzialem ze jest powrot.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum