01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44

Dzień 43
05.09.2003
Piątek
Start: 8:15

Noc w trzech parach skarpet była nawet ciepła :) Poranek jest dość zimny. Zbieramy się w drogę w miarę szybko. Gdy gospodarz informuje, że jego żona chętnie zrobiłaby nam śniadanie na drogę, nie protestujemy, przecież nie chcemy być niegrzeczni! Gospodarz pędzi więc na rowerze do sklepu po świeże bułeczki, a my niedługo później wyruszamy z pysznym śniadaniem ukrytym w sakwach.
W czasie jazdy dostrzegam monetę 2 Euro na asfalcie - nie omieszkam zawrócić i jej podnieść. W końcu taka kwota drogą nie chodzi (no dobra, przyznaję, że jednak chodzi, ale to nie znaczy, że nie należy jej podnosić). Dzisiaj mamy szczęście, bo w dodatku robi się piękna, słoneczna pogoda.
Niedługo później Paweł przebija dętkę Schwalbe o wartości 6 Euro. Znowu wystąpię w roli gońca - muszę pędzić do Poczdamu, gdzie za cholerę nie mogę znaleźć sklepu rowerowego. To ewenement jak na takie duże miasto. Całe miasto zdążyłem zwiedzić w poszukiwaniu dętki. Jeden facet gdzieś mnie pokierował, ale nie było obiecanego sklepu. W końcu napatoczył się sklep, gdzie dętkę udało się kupić w dużo niższej cenie niż poprzednio (3.60E). Wracam więc do Pawła. Okazuje się, że gdy ja zrobiłem 19km, on się nasiedział na przystanku z załatanym kołem, bo jakiś facet mu to załatał niedługo po tym, jak wyjechałem na poszukiwania. Dętka była przebita zszywkami.
Po odpoczynku (moim, bo Paweł się wysiedział za wszystkie czasy), jedziemy do Poczdamu, rozkładamy się na ławce i ruszamy na zwiedzanie. W przeciwieństwie do większości odwiedzonych przez nas dotychczas miast, Poczdam jest bardzo ładny. Na starówce jest wiele ciekawych budynków, szczególnie spodobała mi się uliczka, wzdłuż której wszystkie domy są czerwone.
Zaraz za Poczdamem zaczyna się Berlin, ale do centrum niemieckiej stolicy czeka nas jeszcze 30km jazdy. Berlin też jest dość ładny, dużo tu interesujących budynków. Miasto jest zadbane. Długo szukamy ciekawego miejsca na przerwę i w końcu osadzamy się na schodach przy wielkim placu Gendarmeplatz. Po obu stronach placu są identyczne budynki z kopułami, z których jeden to katedra, a drugi to coś związanego z polityką. Ten, na którego schodach przebywamy, również ma jakiś związek z polityką, ale nie wnikamy w szczegóły. Obserwujemy młodych ludzi, którzy wożą turystów po centrum Berlina napędzanymi siłą mięśni rikszami. Zastanawiamy się, czy byłoby to o wiele bardziej męczące od jazdy z sakwami.
Wkrótce ruszamy w drogę, bo przed wieczorem trzeba opuścić stolicę. Wjeżdżamy do wschodniej części Berlina, która jest raczej brudna i mniej zadbana - olbrzymi kontrast. Aż do godziny 20 wyjeżdżamy z niemieckiej stolicy. Jedziemy główną drogą w tłumie samochodów. Gdy już się ściemnia, zjeżdżamy w lewo do jakiejś wioski. Mamy trochę problemów ze znalezieniem noclegu, ale w końcu, gdy już jest zupełnie ciemno, zgadza się na nasze rozbicie namiotu pewna pani. Bardzo mnie to zdziwiło, bo gdy pani wyszła z domu, miała wymalowane na twarzy "nie! przyjmuję! rowerzystów! z! namiotami!" (w połączeniu ze stojącym na podwórku błyszczącym Volvo uznałem nasze szanse za zerowe), ale okazało się, że jest miła, świetnie mówi po angielsku. Dostajemy na namiot maleńki skrawek trawy - jedyne miejsce na podwórku, gdzie możliwe jest rozbicie namiotu. W ogródku są lampy oświetlające ścieżki, przy okazji i my mamy oświetlenie. Mamy także ławkę. Noc zanosi się na pogodną i bezchmurną, tak jak i cały dzień (było cały czas powyżej 20°C).
Zanosi się na to, że zaraz pójdziemy spać, gdy zjawia się córka gospodyni - studentka medycyny. Po angielsku mówi perfekcyjnie. Jak się okazuje, pracowała w Nowym Jorku. Długo z nią rozmawialiśmy, w międzyczasie korzystając z prysznica. Gdy już naprawdę mamy iść spać, zostajemy zaproszeni do domu na film. Właściwie to przedostatni dzień naszej wyprawy, więc czemu sobie nie pozwolić na odmianę. W końcu idziemy spać o północy, namawiani na spanie w domu, ale stwierdzamy, że ostatni nocleg na wyprawie musi być namiotowy.

ZOBACZ GALERIĘ



Dystans: 104.63km (razem 4152.64)
Czas jazdy: 7:31:37
Średnia prędkość: 13.90 km/h
Prędkość max: 24 km/h

poprzedni   następny