01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44

Dzień 40
02.09.2003
Wtorek
Start: 9:05

Noc i rano bardzo zimne - nie pomogły podwójne skarpety. Oprócz naszych naładowanych telefonów znajdujemy pod umówionym daszkiem również miłą niespodziankę - termos z herbatą.
Tuż przed naszym wyjazdem zjawia się jakaś kobieta ze zgrają psów, ale najwyraźniej nie dziwi jej nasza obecność.
W ciągu dnia przyświeca trochę słońce, ale i tak jest raczej zimno. Cała dzisiejsza droga jest łagodnie pofalowana.
Hannover jest taki sobie - jest kilka ładnych zakątków, ale nie ma żadnej konkretnej starówki, po której możnaby pospacerować. Miasto jest raczej zakupowe, więcej jest błyszczących szkłem nowoczesnych budynków. Mimo, iż nie podoba nam się tu zbytnio, Hannover najwyraźniej nie ma zamiaru nas wypuścić, lawirujemy po jakichś parkach, żeby wyjechać z tego przeklętego miasta jakąś drogą, na której nie ma zakazu jazdy rowerem.
Gdy robimy zakupy w markecie Lidl, zaczepia nas siwy, grubawy facet i wypytuje o wyprawę. Pochodzi z Polski, ale mieszka tu od dawna. Sprawia wrażenie, że rzadko (lub wcale) używa języka polskiego, bo gdy mówimy, że wracamy z Paryża, wykrzykuje zaskoczony: "Was?!?".
Nocujemy dziś w Peine, gdzie za 2 razem mamy nocleg pod ogromnym drzewem w ogrodzie. Gospodarzy widzimy tylko pierwszy raz pytając o nocleg, drugi raz o wodę, później już wcale. Moglibyśmy zrobić sobie okop dookoła namiotu i chyba by się nie zainteresowali. Podobną obojętność wykazywali ludzie, którzy przyjechali w odwiedziny - zupełnie nie zaskoczył ich widok namiotu w ogródku.

ZOBACZ GALERIĘ



Dystans: 100.47km (razem 3831.57)
Czas jazdy: 6:58:00
Średnia prędkość: 14.42 km/h
Prędkość max: 30 km/h

poprzedni   następny