01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44

Dzień 38
31.08.2003
Niedziela
Start: 9:00

Mijając drzewa pełne dojrzałych owoców i brzozy z opadającymi, pożółkłymi liściami, po raz pierwszy jestem pewien, że już wkrótce jesień zacznie się na dobre. Dojeżdżamy do Münster i akurat w pierwszym napotkanym kościele okazuje się, że zaraz będzie msza. Rowery ustawiamy za załomem muru przedszkola, które jest obok i wchodzimy do kościoła. Ministrantami są same dziewczęta.
Münster nie jest interesującym miastem. Jest tu jakiś zamek, ale odbywają się na jego terenie zawody jeździeckie i z tego powodu wstęp kosztuje majątek. Starówki jako takiej nigdzie nie widzimy. Trochę krążymy, w końcu robimy sobie tylko przerwę w parku i jedziemy dalej.
Mamy problemy z wyjechaniem z miasta, w ogóle jazda przez Niemcy jest utrudniona, bo dużo jest dróg samochodowych (szczególnie obwodnice miast) i trzeba bardzo kombinować.
Po południu atakuje nas deszcz, drugi jego atak przeczekujemy na przystanku. Tutaj poznaję tajemnicę słynnego obozu wędrownego wzdłuż polskiego wybrzeża bałtyckiego (wędrownicy kilkunastokrotnie ułatwiali sobie włóczęgę autobusami i busikami). W końcu wychodzi ładne słonko i jedziemy dalej. Niestety pogoda szaleje i wkrótce ponownie pada, kilka razy zaczyna i przestaje, przy czym zawsze jest to porządna ulewa. Kilka razy szczęśliwie przeczekujemy deszcz, więc w ostatecznym rozrachunku nie jesteśmy zbyt mokrzy. Zaczynamy mieć wprawę w robieniu przerw wtedy, gdy pada deszcz i w sumie te ulewy nie zmniejszają naszych dziennych dystansów.
Przejeżdżamy przez Halle i dwukrotnie pytamy o nocleg. W końcu idziemy na pobliską łąkę - porządny kawał pchamy rowery pod górę. Ostatni potencjalni gospodarze są jacyś dziwni, bo starsza pani nie chce nas przyjąć, a równocześnie bardzo się o nas martwi. Dosyć długo szukamy miejsca na nocleg, bo nie chcemy, żeby nas było widać zarówno z miasta (mamy widok na całe Halle), jak i z drogi. W końcu po ciemku już wybieramy odpowiednie miejsce. Przeskoczyliśmy w tym celu dwa płoty, by w sumie znaleźć się i tak nie po tej stronie co trzeba. A miejsce nie jest za dobre. Jak się okazuje, jacyś ludzie przywożą tu psy do wyprowadzania nawet po godzinie 22, więc trochę jest obaw, czy ktoś się nie przyczepi, albo nie nakarmi nami swojego Burka.
W ciągu dnia temperatura oscylowała między 17 a 19°C.


Dystans: 97.40km (razem 3631.08)
Czas jazdy: 6:57:40
Średnia prędkość: 13.99 km/h
Prędkość max: 26 km/h

poprzedni   następny