01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44

Dzień 29
22.08.2003
Piątek
Start: 7:55

Gdy się budzimy, jest piękna pogoda, ale raczej chłodno. Wyruszamy bez śniadania w poszukiwaniu ławki, aby posiłek spożyć w kulturalnych warunkach. W następnej wiosce zamiast ławki znajdujemy supermarket. Jako, że brakuje nam pieczywa, korzystamy z okazji do zakupów.
Wkrótce robi się zimniej niż z rana, bo słońce zachodzi za chmury. Niedaleko później mijamy tablicę informującą nas o tym, że wjeżdżamy do Belgii. Trasa nasza wiedzie głównie przez lasy i jest bardzo pofałdowana - kto by pomyślał, że Belgia nie jest płaska. Podczas jednego zjazdu śpiewam sobie na cały głos "Epitaph" Kinga Crimsona. Nie mam przyrządów do słuchania muzyki więc jakoś sobie to muszę wynagrodzić!
O 19, po dosyć ostrym podjeździe, dojeżdżamy do Liege. Tutaj czeka nas zjazd w kierunku centrum - średnio bezpieczny, bo szosa jest w stanie fatalnym (dziura na dziurze!). Nie zjeżdżamy do samego centrum, lecz póki są tu domy z ogrodami, szukamy noclegu. Przyjmuje nas dwóch młodych facetów mieszkających w dziwnym domu, który bardziej kojarzy mi się z bazą na księżycu, niż mieszkaniem. Gospodarze do późnej nocy imprezują z dziewczynami.

ZOBACZ GALERIĘ



Dystans: 95.24km (razem 2800.48)
Czas jazdy: 7:00:58
Średnia prędkość: 13.57 km/h
Prędkość max: 40 km/h

poprzedni   następny