01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44

Dzień 27
20.08.2003
Środa
Start: 9:00

Po śniadaniu z gospodarzami ruszamy w dalszą podróż. Trasa wiedzie przez wiejskie tereny - w krajobrazie dominują krowy. Słonko przygrzewa, jest dosyć ciepło. Nie potrafimy znaleźć sklepu spożywczego, za to w każdej mijanej wsi jest fryzjer. Ech, Francja... W środku dnia zatrzymujemy się na zacienionym parkingu i zabieramy się za robienie kaszki, bo nic innego do zjedzenia nie mamy. Przy okazji na słońcu się suszy namiot. Kawałek naszej trasy wiedzie przez Belgię - są jakieś symboliczne drogi rowerowe (we Francji praktycznie zero!). Wreszcie ok. 18 znajdujemy w Belgii nieduży sklep pod znakiem Spar. Dziwne ceny - na półkach podane tylko za kilogram, a właściwe ceny nadrukowane na produktach. Wkrótce wjeżdżamy do Luksemburga - bardzo zamożne państwo. Szosy są perfekcyjne, a suną po nich najdroższe modele samochodów. Zaczynamy szukać noclegu. Ogródki są niezwykle schludne, domy bardzo ładne. Ludzie - co nas cieszy - znają języki obce, ale nie za bardzo nas chcą przyjąć. Nie dziwimy się, bo ogródki małe i zbyt perfekcjonistyczne na jakichś dziwaków z rowerami i namiotem :) Wreszcie, gdy wyjeżdżamy za miasto, znajdujemy nocleg na odosobnionej farmie u staruszka pochodzącego z Eindhoven w Holandii. Gospodarz jest bardzo sympatyczny i gadatliwy. Mieszka tu pies, któremu wyraźnie się nie podobamy - nie zbliża się, ale bezustannie szczeka. Co chwila gospodarz musi go uciszać. Mimo, iż w ciągu dnia utrzymywało się 27-29°C, noc zimna.

ZOBACZ GALERIĘ



Dystans: 103.72km (razem 2610.23)
Czas jazdy: 7:38:18
Średnia prędkość: 13.57 km/h
Prędkość max: 52 km/h

poprzedni   następny