01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44

Dzień 22
15.08.2003
Piątek
Start: 8:40

Zjadamy lekkie, słodkie śniadanie z gospodarzami w towarzystwie kreskówek i dobermana. Wyruszamy w drogę stosunkowo wcześnie. Są chmury i przyjemny chłodek więc jedzie się bardzo dobrze, ba - nawet lepiej. Nie wiem skąd się bierze u mnie nagły przypływ mocy, w każdym razie pierwsze 30km przejeżdżamy ze średnią prędkością powyżej 20km/h, co dla mnie jest wyjątkowo dobrym wynikiem. Choroba gdzieś się zupełnie ulotniła. Jedziemy raczej głównymi drogami. Przez pewien czas nasza trasa prowadzi wzdłuż linii TGV - ten pociąg rozwija niesamowitą prędkość. W ciągu dnia temperatura wzrasta do 27-31°C, jedzie się całkiem przyjemnie.
Jedziemy przez pola, lasy i nie wyróżniające się niczym miejscowości. Pod wieczór wjeżdżamy w kompleks miejski Paryża. Jedziemy długą prostą drogą wiodącą raz wyraźnie pod górę, raz wyraźnie z góry - fajnie to wygląda. Przejeżdżamy przez dzielnice niemal w całości zamieszkane przez czarnych, nie spodziewałem się, że są tu takie podziały. Zaczynamy szukać noclegu niezbyt późno, ale zajmuje nam to strasznie dużo czasu - kilkanaście razy spotkaliśmy się z odmową. Niektórzy dzwonili gdzieś i szukali nam campingu, ale nie skorzystaliśmy z tej oferty. Ciężko się z wszystkimi do gadać, bo albo wcale nie mówią po angielsku, albo mówią "a little", co również oznacza wcale :) W końcu przyjął nas pod swój dach fajny młody mikromechanik. Z zamiłowania majstruje przy samochodach i motocyklach, na jego podwórzu stoi m.in. zdezelowany Fiat 127. Za domem, gdzie rozbijamy namiot, mamy miniaturowy skrawek trawy pod wielkim dębem. Gospodarz hoduje tutaj chmiel, a jego nieobecni rodzice jakieś warzywa. Zostajemy ugoszczeni pizzą i piwem, rozmawiamy sobie z gospodarzem o byle czym, po czym idziemy spać.


Dystans: 133.92km (razem 2135.64)
Czas jazdy: 8:18:36
Średnia prędkość: 16.10 km/h
Prędkość max: 50 km/h

poprzedni   następny