01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44

Dzień 2
26.07.2003
Sobota
Start: 10:05

Jemy śniadanie z gospodarzami, zbieramy obozowisko, częstujemy się brzoskwiniami z drzewa - za upoważnieniem oczywiście. Ech, czemu wziąłem tak mało... Pełne słońce pali z góry. Przynajmniej droga w miarę płaska. W okolicy Visegradu (Wyszehradu) przyjemne widoki - po obu stronach mamy góry. Te z lewej oddzielone szeroką wstęgą Dunaju, natomiast na tych z prawej strony stoją dumnie ruiny zamku. Na jakimś postoju zaczepia nas dziadek i próbuje porozmawiać, niestety bezskutecznie, gdyż nie zna żadnego ludzkiego języka. Monotonna jazda drogą, o której nie można powiedzieć "drugorzędna"... Samochody śmigają, a my sobie pedałujemy. Adama nie ma, jedzie gdzieś z przodu. Po południu wjeżdżamy do stolicy. Prawie dwumilionowa metropolia zaczyna się spory kawałek od centrum. Widoki podobne jak w naszej ojczyźnie - szare blokowiska, dziurawe drogi, rozwalające się chodniki. Im bliżej środka, tym bardziej zadbana jest okolica. Gdy dojeżdżamy nad Dunaj postanawiamy jakoś odnaleźć się z Adamem. Najpierw ruszamy w kierunku najbliższego zabytku, do którego kieruje nas dumna brązowa tabliczka. Zabytek okazuje się nieatrakcyjny, o ile faktycznie go znaleźliśmy, bo nieścisłość oznakowania wszelkich kierunków to kolejne podobieństwo między naszymi krajami (w końcu mawia się "Polak, Węgier dwa bratanki"). Postanawiamy więc dotrzeć do Parlamentu. Przeprawiamy się przez Dunaj Mostem Małgorzaty (pośrodku sesja zdjęciowa) i rozkładamy się na jakichś schodkach przy parlamencie. Pożerając prowiant obserwujemy turystów, którzy co chwilę przekraczają łańcuch, którego przekraczać nie wolno. Na szczęście zatrudniony jest tutaj specjalny pan w mundurze, którego rola polega na gwizdaniu na tych, którzy łańcuch przekroczą. Używa do tego palców i strumienia powietrza z własnych ust. Wkrótce dołącza do nas Adam, którego wezwaliśmy drogą smsową. Bawi tu już od jakiegoś czasu. Decydujemy skierować swe rumaki na wzgórze Gellerta (Gellerthegy). Przejechawszy przez Most Łańcuchowy, wspinamy się mozolnie na wzgórze. Ustawiamy rowery i ruszamy z Pawłem w pieszy rajd po okolicy. Pogoda piękna, wszystko jest ładnie oświetlone słońcem, a niebo jest idealnie niebieskie. Owocuje to wieloma zdjęciami z kościołem św. Marcina, pomnikiem jakiegoś władcy oraz widokami na Dunaj i okolice. Późnym popołudniem ruszamy w dalszą drogę. Najpierw szybki zjazd z wzgórza Gellerta - niestety trzeba bardzo hamować, bo jest stromo, a na dole ruchliwe skrzyżowanie... Adam całkiem szybko się gubi. Ja i Paweł robimy zakupy. Wkrótce za Budapesztem zaczynają się malownicze pejzaże rolniczo-pegeerowskie. W okolicach Pomazu znajdujemy zaginionego kompana. Zdecydowaliśmy się na wybór drogi powrotnej do Esztergomu nie wzdłuż Dunaju, lecz przez góry. Co to mogą być za góry? Przecież Węgry to płaski kraj. Nic bardziej błędnego. Zaraz za Pomazem zaczynają się coraz porządniejsze pagórki. W sumie przez 11km zdobywaliśmy wysokość... Ciężka praca! Widoki mamy tylko początkowo, ponieważ trasa prowadzi głównie przez las. Przynajmniej słońce się już schowało za górami. W połowie podjazdu kończy nam się woda - zaglądamy więc do dowolnego domu i oprócz wody otrzymujemy również miły prezent pod postacią kostek lodu - balsam na rozgrzane ciało. Po godzinie 19 osiągamy szczyt. Zjazd długi, ale nie można zbytnio szarżować, gdyż nie pozwala na to jakość drogi. Poza tym jest już dosyć ciemno (zjazd prowadzi przez las). Dojeżdżamy na przedmieścia Esztergomu i zjeżdżamy gdzieś w bok. Panuje już przyjemny chłodek. Przy drugiej próbie znajdujemy gospodarzy - otrzymujemy kawałek paskudnej, gliniastej ziemi z brudną trawą. Jako sąsiada mamy rozlatujący się wrak Fiata Uno. Gospodarze niezbyt uzdolnieni lingwistycznie - nie udaje nam się wyłudzić garnka gotowanej wody, dostajemy tylko gorącą z kranu. Noc rozgwieżdżona. Adam znów wybiera spanie pod gołym niebem.

ZOBACZ GALERIĘ

Dystans: 106.58km (razem 158.44)
Czas jazdy: 7:08:46
Średnia prędkość: 14.91 km/h
Prędkość max: 49 km/h

poprzedni   następny