
Pierwszy, dziki nocleg w Słowenii oraz nasze głazy do siedzenia
Droga rowerowa z serpentynami. To było gdzieś w okolicy granicy słoweńsko-austriackiej.
W sumie nie wiem, po której stronie, bo na drodze rowerowej chyba nie było
zaznaczone,
gdzie się kończy i zaczyna jaki kraj :)
Gdzieś w Austrii
Ten mostek na linach był naprawdę wysoooko nad ziemią.
Trasa nie prowadziła przezeń, ale trzeba było wjechać dla zasady :)
Gdzieś po drodze na przełęcz Seebergsattel - zaraz przed rozpoczęciem deszczu
Sorry Marcin za obciętą głowę ;)
To jest nasza szopa noclegowa.