Jestesmy w Polsce! posted by Redaktor on 08-24-2004 13:31

Wczorajszego wieczora pojawiliśmy się wreszcie w naszych domach! Po 22 dniach wyprawy, 2017 przejechanych rowerami kilometrach, czterech przedziurawionych dętkach i jednym zerwanym łańcuchu znowu jesteśmy w Polsce.

Cały wczorajszy dzień spędziliśmy w pociągach tudzież na dworcach PKP (a czasami ZSR czyli Zeleznicy Slovenskej Republiky), powrót był raczej bezproblemowy, gdyż praktycznie wszystkie pociągi, którymi jechaliśmy (a jechaliśmy pięcioma) były jako tako przystosowane do przewozu rowerów. Problem był jedynie w pociągu z Bratysławy do Żyliny, bo zajęliśmy przedział dla matki z dzieckiem i w końcu jakieś matki wyeksmitowały nas na korytarz : )

Jeśli są jakieś pytania - pisać na maila lub GG [745571]. Pozdrawiam.

Marek

P.S. Wielkie dzięki dla Tomka za aktualizację strony, Jakuba za przepisywanie SMSów oraz Pawła, Marcina i drugiego Tomka za udaną wyprawę.


comments: 2
send to friend

Dywagacja posted by Redaktor on 08-23-2004 21:50

Hmm, wydaje mi się, że wyprawowicze już wrócili, choć głowy nie dam ale jestem prawie pewny. Myslę, że sam Kierownik (Marcos) da znać co i jak.

Ja jednak nie o tym. Pozwólcie na małą dywagację.
Jeżdżę na rowerze sporo, kto zna ten wie. Dziś przesiedziałem na siodełku większość dnia i trzasnąłem 202km, a co za tym idzie mogłem cały dzień obserwować zachowania kierowców (i nie tylko) w różnych sytuacjach.
Już nie raz zastanawiałem się skąd niektórzy 'kierowcy' się urwali, ale dziś to już naprawdę momentami były szczyty... Daruję szczegóły bo, wierzcie mi, szkoda słów! Na szczęście nic mi się nie stało.
Do czego zmierzam? Ano do tego, żeby niektórzy 'kierowcy' dobrze zastanowili się nim siądą za kółkiem, nie byli zbyt pewni siebie, doceniali i respektowali innych i czasem kilka razy przemyśleli niektóre swoje decyzje... Nie wiem, czy ktoś myśli że skoro siedzi sobie bezpiecznie pozapinany pasem w pancernej czterokołowej maszynie to ktoś na dwóch kółkach w ogóle się nie liczy??

Proszę, przemyślcie czasem to co wyprawiacie na drogach. Szanujcie innych, chyba że sami nie chcecie aby was ktoś szanował...


Przepraszam za rozwlekanie...

Tomek


comments: 1
send to friend

Zmiana pogody posted by Redaktor on 08-22-2004 22:49

Pogoda na szczęście uległa poprawie. Do godziny 13 padało, a jazda rankiem po górzystym terenie. Potem chłopcy mknęli już z góry, a wiatr wiał im w plecy, stąd całkiem niezła średnia.
Po południu znaczna poprawa pogody.

Tomek ma zajechane klocki hamulcowe i zgrzyta obręczami :] Teraz pewnie wszyscy oglądają się za chłopakami... ;]

Noc 'na gospodarza' 20km przed Bratysławą w fajnym ogródku. W nogach 141km.

Tomek


comments: 1
send to friend

Zguba... posted by Redaktor on 08-22-2004 22:42

Hehe, Tomek ma coś tendencję do gubienia się :] Już kiedyś urwał się grupie, a historia powtórzyła się po raz kolejny.

Pogoda od rana do 18 paskudna! Zimno i duży deszcz (współczucia...)
Jazda doliną rzeki Salza-Rafting.
Chłopcy byli również na mszy w Mariazell.

Udało się przejechać 117km i dotrzec do miejscowości St. Aegyd. Nocleg w domku drewnianym w ogrodzie przy Caritas. Tomek, jak już wspominałem, zgubił się i nocował gdzie indziej.

Ha! Już wiem dlaczego tak się dzieje! Na pewno ktoś w grupie chrapie i Tomek nie może spać, stąd niby się gubi i potem śpi w ciszy... Hmm, a może jednak nie? ;]

Tomek


comments: 1
send to friend

Pada, padaaaa! posted by Redaktor on 08-21-2004 00:50

Poranek zaczął się od Solkpass - 1790 m.n.p.m. Jakby już sama wysokość nie starczała, to na dodatek było zimno, straszny wicher, chmury i deszcz. Hmm, czy taki start dobrze nastraja na cały dzień? Odpowiedź nasuwa się chyba sama...

Później jazda drogą rowerową Ennsradweg. Nocleg znaleziony dopiero po ciemku.... Czyżby wszystko sprzysięgło się dzis przeciwko im?? Na szczęście nie!

Dystans naprawdę niezły - 135km. A poza tym chłopcy nocują w Hieflau w... (nigdy byście nie wpadli....) elektrowni wodnej! :] Mają tam wszelkie wygody, nawet łaźnię! :]
Pomimo tego że dzień był jaki był i że wciąż pada, to chłopcom napewno humor teraz dopisuje.

Tomek


comments: 1
send to friend

Najtrudniejszy podjazd posted by Redaktor on 08-20-2004 12:17

Wyprawowicze pokonywali dziś najtrudniejszy podjazd na całej wyprawie! Był to wjazd na przełęcz Katschberg. Szczególnie trudny był on dla Marcina, który mimo wszystko jest wciąż ciut chory.
Zjazd niesamowity, super szybki, a rekord pobił... Marcin :] Chyba chciał naprawdę dobrze zrekompensować trudy wjazdu. Udało się, jechał... 85km/h! Tak tak, dobrze czytacie. Dla niejednej osoby to niewyobrażalna prędkość na rowerze...

Chłopcy dojechali do podóża Solkpass a na licznikach mieli 80km.
Nocują u super gospodarzy, którzy prócz przyjęcia ich do siebie, zaprosili ich na kolację i poczęstowali winem jabłkowym.

Tomek


comments: 1
send to friend

Wirus... posted by Redaktor on 08-19-2004 21:20

Czyżby do wyprawowiczów dołączył się piąty członek ekipy w postaci wirusa? Nie znam szczegółów, jednak wiem że Marcin jest chory, a zatem jazdę przerywały postoje na odpoczynek, sen. (z późniejszych wieści wiemy, że Marcin czuje się już lepiej choć wciąż jest osłabiony)

Jazda wzdłuż Drau, a wieczorem kierunek na Katschberg (1641 m.n.p.m.). Ta trasa już bocznymi ścieżkami, zatem 'dzikie' podjazdy i zjazdy.

Wyprawowicze dojechali 5km za miejscowość Gmund i tam po przejechaniu 72km zrobili postój na noc. Tym razem nocleg na trawiastym parkingu.

Życzymy zdrowia i aby wszelkie choroby omijały grupę szerokim łukiem!

Tomek


comments: 1
send to friend

Niezly dystans posted by Redaktor on 08-18-2004 10:51

135km, jak do tej pory to chyba najdłuższy dystans (o ile mnie pamięć nie myli, oczywiście jak coś to mnie korygujcie ;]).

Zapewne w przejechaniu takiej ilości kilometrów pomogła rano jazda około 30km z górki (no no, zapewne miło tak sobie wstać i taaaaki kawał jechać z górki...). Hehe, niestety później również spory kawał pod górę, więc nie było chyba aż tak bajecznie... ;]
Przez resztę dnia wyprawowicze jechali drogą rowerową wzdłuż rzeki, a szczęście znów im sprzyjało - kolejny raz z górki :]

Przy budowie tuneli korki, ale rower nie pierwszy już raz udowodnił że jest pojazdem szalenie uniwersalnym i chłopcy jak gdyby nigdy nic jechali sobie środkiem... Hehe, chciałbym widzieć miny rozwścieczonych kierowców tkwiących w swoich autach, a tego co mówili może wolałbym nie słyszeć... ;]

Nocleg 15km za Lienz u gospodarzy.

Tomek


comments: 1
send to friend

Passo tu, Passo tam... posted by Redaktor on 08-17-2004 17:55

Kolejny dzień obfitujący w przełęcze, dziś do grona zdobytych zaliczamy kolejne trzy.
Pierwszą z nich była Passo Di San Pellegrino na wysokości 1918 m.n.p.m. Sporo? W sumie całkiem sporo, ale to jeszcze nic przy kolejnej przełęczy.
Passo Sella na wysokości 2244 m.n.p.m. - to już jest wysokość :] Stamtąd też przepiękne widoki na okolicę.
Ostatnią przełęczą była Passo Di Gardena, która zbyt wiele poprzedniej nie ustępowała - 2137 m.n.p.m.
Na zjeździe super serpentyny, więc pewnie równie świetne prędkości... :]

Na 75km jazda się skończyła, a nocleg chłopcy urządzili sobie przy budowie.

Tomek


comments: 2
send to friend

Krotko ale tresciwie posted by Redaktor on 08-15-2004 22:13

Chyba wyprawowicze się na mnie nie obrażą, jeśli powiem, że dzisiejszy dystans z lekka kiepskawy... :] 40km to na pewno nie jest największe osiągnięcie, choć z drugiej strony muszę zwrócić im honor, bo dzień zapewne nie należał do najłatwiejszych.

Chłopcy nocują kilka kilometrów za przełęczą Passo Valles skąd mieli piękny widok na panoramę Dolomitów. Żeby nacieszyć oczy takim widokiem musieli wspiąć się na wysokość 2032 m.n.p.m.
Wcześniej zdobyli również inną przełęcz - Passo Rolle. Ta znajduje się na wysokości 1984 m.n.p.m (coś mi mówi ta liczba... ;]).
Z wiadomości wnioskuję, że podczas gdy Marek z Marcinem zdobywali Passo Rolle, to Tomek z Pawłem wjechali na inna przełęcz na wysokość 2200 m.n.p.m. - wybrali po prostu inną trasę. Mam nadzieję, że dobrze zinterpretowałem wiadomość, a w razie pomyłki pewnie zainteresowani sprostują po powrocie :]

Pogoda przez cały dzień piękna, fajne zjazdy.

Chłopcy nocują na dziko w lesie - nie życzymy bliskich kontaktów z dzikami... :]

Tomek


comments: 1
send to friend

Zdobywcy przeleczy posted by Redaktor on 08-14-2004 22:18

Można powiedzieć, że dzisiejszy dzień był dniem typowo górskim. Chłopcy zdobyli dziś aż trzy przełęcze! Pierwsza z nich na wysokości 910m.n.p.m., kolejna 1616m.n.p.m. (Passo Brocon) a ostatnia 988m.n.p.m. Pogoda idealna do jazdy, zatem na podjazdach trzeba było się zmagać jedynie z samym sobą :]
Po drodze ciekawe, kręte zjazdy. Słońce odgrywało przed chłopakami wspaniały spektakl oświetlając przepięknie góry. Możecie to sobie wyobrazić? Takiego widoku można chyba tylko pozazdrościć.... :]

Dzisiejszy dystans to 87km, a przystanek nocny urządzony w Fiera Di Primiero na placu zabaw. Jest chłodno.
Pomimo miejsca jakoś nie wydaje mi się, żeby ktoś po takim dniu miał jeszcze ochotę na zabawę, aaale, mogę się mylić... :]

Tomek


comments: 1
send to friend

Jeden plus dwa zera posted by Redaktor on 08-14-2004 22:08

Wyprawowicze 'stuknęli' równą setkę. Nocowali 'na gospodarza' przed Borgo Valsugana.

Zaledwie 100 metrów dzieliło ich od samego rana od... Gardy! Zatem cel został osiągnięty, gratulacje.
Czekał na nich widok zapierający dech w piersiach.

Trasa rowerowa prowadziła przez winnice i bardzo się chłopakom podobała. (Czasu na degustację chyba nie mieli, a przynajmniej nic o tym nie wspomnieli...)
Z nieba znów lał się żar, dlatego póltoragodzinna ulewa przyniosła upragnioną ulgę.
Niestety (a może stety, w zależności od upodobań) w ciągu dnia sporo podjazdów.

Tomek


comments: 1
send to friend

Dluuugi dzien posted by Redaktor on 08-13-2004 14:25

To był chyba jak do tej pory najdłuższy dzień wyprawy. Jazda do 23:30 oraz przejechane 115km.

O 13 grupa była już w całości (znaleźli Tomka). Przez cały dzień bardzo dużo tuneli oraz spory ruch. Żar lał się z nieba i pewnie dlatego chłopcy kąpali się w jeziorze.
Zwiedzali dziś Weronę, która ich zdaniem "całkiem ładna".

Po długich poszukiwaniach noclegu w końcu wylądowali na plaży nad jeziorem gdzie spali bez namiotów. Miejmy nadzieję, że mogli zasypiając chociaż popatrzeć sobie na gwiazdy - gdyby jeszcze na niebie pojawiły się chmury to już naprawdę byłby pech :]

Tomek


comments: 2
send to friend

Bylo goraco posted by Redaktor on 08-11-2004 23:35

Na trasie dziś było bardzo gorąco i to nie tylko ze względu na temperaturę, która mocno dawała się we znaki, ale z powodu kilku awarii oraz... o tym za chwilę.
Dętki przebili sobie Marcin i Tomek i właściwie taka awaria to nie awaria, choć spowalnia jazdę i z pewnością nieco irytuje. Niestety, prócz 'gum' Marcin zerwał łańcuch... Przykra sprawa, szczegółów nie znamy, ale łańcuch udało się zreperować.

Gorący dzień, kilka wymuszonych awariami postojów, na szczęście płaska trasa, ale stało się jeszcze coś. Około 15 Tomek się zgubił... Również i tym razem nie znamy szczegółów, ale wszystko wskazuje na to że jechał sam przodem i po prostu urwał się grupie. Musiał chyba mocno przycisnąć, bo grupa nocuje 20km przed Veroną, a Tomek... jest już za nią.

Większość grupy nakręciła dziś 107km i śpi na półdziku na placu zabaw. O Tomku więcej nie wiemy.

Zapewne z rana cała grupa spotka się w umówionym miejscu i sądzę że nie dopuści więcej do takich sytuacji :]

Tomek


comments: 1
send to friend

Wenecja posted by Redaktor on 08-11-2004 15:07

Choć gustów jest wiele i ponoć się o nich nie dyskutuje, to jednak myślę że zgodzicie się ze mną, iż był to zapewne jeden z piękniejszych dni - przynajmniej jeśli chodzi o zwiedzanie. Wenecja...

Dojazd do Wenecji był płaski, zatem prócz niezłej średniej zostało mnóstwo czasu na zwiedzanie. Niestety, miasta nie da się zwiedzać na rowerze.
Chłopcy zobaczyli Plac Św. Marka, kanały no i oczywiście zjedli.... tak tak, pizzę :]
Miasto bardzo się im spodobało.

Zatrzymali się na noc 8km za Wenecją na campingu. Miejsce bardzo fajne, cena 8,5 Euro.
Nie mamy więcej wieści na temat tego miejsca, ale jeśli to jeden z campingów-małych wiosek, to zapewne chłopcy porządnie się umyli, zrobili pranie i może poznali jakichś ciekawych ludzi. To oczywiście tylko moje przypuszczenia :]

97km nakręcone.

Tomek


comments: 1
send to friend

Nowe wiesci posted by Redaktor on 08-10-2004 12:05

Po chwilowej przerwie dotarły do nas nowe wieści z trasy.

Dzień rozpoczął się bardzo przyjemnie bo od zjazdu, zatem od samego rana rozleniwianie ;]
Zjazd do samego poziomu morza, do miejscowości Triest, którą chłopcy zwiedzali. Jak to określili, "piękne miasto".
Następnie jechali wzdłuż wybrzeża po skale.
Po drodze zatrzymali się nad morzem aby odsapnąć i pewnie również popływali gdyż woda była ciepła, zatem myślę że nie odmówili sobie takiej przyjemności :]

Po 102km (kolejny raz pojawia się ta liczba) zsiedli z siodełek w miejsowości Latisana i udali się na spoczynek (tak tak, znów znaleziony za pierwszym podejściem :])

Tomek


comments: 1
send to friend

Niespodzianka!!! posted by Redaktor on 08-08-2004 14:45

Dziś przemówi do nas sam kierownik wyprawy (czyt. Marcos)! :]
Wklejam maila w całości.


"75km, miejscowosc Dobrova, 10km za Ljubljana. Wczoraj zwiedzalismy Ljubljane, chociaz szczerze mowiac to nie bylo wiele do zwiedzania. Kilka fajnych uliczek ze starymi kamienicami. Od rana wczoraj upal, moze nawet najwiekszy od poczatku. W Ljubljanie ok. 14 zaczely sie robic chmury, a przed 16 zaczal padac porzadny deszcz i zrobila sie ostra burza. Schowalismy sie do jakiejs bramy i siedzielismy przez 2.5h. Caly czas lalo jak z cebra, a w tle grzmialo raz mocniej, raz lzej. W koncu mielismy dosyc deszczu, Marcin ubral sobie worki na buty (nie przemokly, ale porzadnie mu sie stopy spocily), ja i Tomek jechalismy w klapkach na SPD (nawet sie dalo!). Mielismy interesujacy przejazd przez gleboka kaluze, tak z 20cm na calej szerokosci drogi, a w dodatku z naprzeciwka jechaly samochody i bonusowo chlapaly. Mielismy maly problemy z wyjazdem z Ljubljany, ale w koncu sie udalo. Przed poludniem musielismy zrobic zakupy. A, z samego rana mielismy bardzo fajny zjazd, choc droga dziurawa jak w Polsce. Fajna mgla sie unosila nad rzeka (zjazd wzdluz rzeki, a wlasciwie potoku). Kantorow nigdzie nie bylo, bankomat kart naszych nie akceptowal, ale w supermarkecie przyjeli jedna z dwoch kart. Spalismy w stodole na poddaszu, dostawalismy sie tam po drabinie. Tomek spal na dole na lezaku (na dworze). Peeeelno komarow.
Mam nadzieje, ze opis wystarczajaco jasny... Wszystko dotyczylo wczorajszego dnia ( 07.08 ).

Rano juz nie pada, moze nawet slonce wyjdzie. Jedlismy sniadanie z gospodynia, wczoraj kolacje tez. Tomek nie spodobal sie psu i dwa razy zostal ugryziony w noge.

"Styknie, nie?" - powiedzial Tomek.
Bye :]

WYPRAWA"


comments: 2
send to friend

Austria, Slowenia, Austria... posted by Redaktor on 08-07-2004 11:33

Wyprawowiczom chyba nie spodobała się Słowenia, bo już w południe wrócili z powrotem do Austrii :] Nieeee, żartuję, wieczorem znów byli w Słowenii. Ale po kolei.

Po paru godzinach jazdy, jak już wspominałem, w południe wjechali na teren Austrii. Wieczorem podjeżdżali na przełęcz Seebergsattel na wysokość 1218 m.n.p.m. Niestety na górze złapała ich burza, zatem zjazd do Słowenii pewnie był momentami niebezpieczny.

Nocleg znaleziony za pierwszym podejściem, tym razem w szopie na sianie :] Hehe, pewnie rano wszystko ich swędziało ;]
Miejscowość w której nocują to Jezersko, a dzisiejszy dystans to 92km.

Ciekawostka: Marcin i Marek mają mokre buty, Paweł i Tomek nie :]

Tomek


comments: 1
send to friend

Keine Grenzen! posted by Redaktor on 08-06-2004 12:50

Hmm, chyba jest taka piosenka... ;] ale ja nie o tym.

Żadnych granic nie mają wyprawowicze, którzy właśnie wkroczyli (a raczej wjechali) na teren kolejnego państwa - Słowenii.

Dystans nieco niższy niż dotychczas, 88km, ale po drodze chłopcy zwiedzali Graz więc zapewne zeszło im na to trochę czasu (no cóż, wybaczamy ten brak setki... ;]). Miasto się spodobało., choć nie zdziwiłbym się gdyby Paweł nie do końca miło je wspominał... złapał tam gumę :]

Na przełęcz graniczną prowadził bardzo stromy podjazd, a dodatkowo w dzień było raczej gorąco, zatem przypuszczalnie nie było tak łatwo.

Uwaga, tutaj nowość! Nocleg nie znaleziony :] tzn. znaleziony, ale na półdziko. Chłopcy nocowali 10km za Eibiswald (miejscowość w Austrii).
Oczywiście, miło jest porozmawiać z gospodarzami, skorzystać z łazienki itp. ale nocowanie w lesie nad rzeką na pewno też jest całkiem przyjemne, więc myślę że nikt nie miał powodów do narzekania.

Tomek


comments: 2
send to friend

Zabawa na 102 posted by Redaktor on 08-05-2004 15:50

Wsystko wskazuje na to, że chłopaki bawią się na 102! Na trzecim noclegu po przejechaniu 102km towarzyszą im (prócz gospodarzy oczywiście) kot, pies i królik :] Dla miłośników zimnego prysznica możliwość skorzystania z jednego na trawce :]

Wygląda na to, że gospodarze są bardzo mili, gdyż prócz ugoszczenia wyprawowiczów oddali im do dyspozycji swój namiot.
Tradycja podtrzymana - nocleg znów znaleziony za pierwszym podejściem :]

Dzień pełen podjazdów i zjazdów, a najważniejszym z nich przełęcz na wysokości 1286m.n.p.m. na którą prowadził 12km podjazd. Nagrodą po wspinaczce bardzo długi zjazd.

Pogoda dopisywała. Jazda zakończyła się 8km przed miejscowością Graz.

Tomek


comments: 1
send to friend

Pierwsza setka posted by Redaktor on 08-04-2004 00:38

Wczorajszy zachód Słońca musiał naprawdę porządnie nastroić wyprawowiczów, a w nocy śnili już pewnie o dzisiejszym dniu. Efekty? Naprawdę niezły dystans - 113km! Ba, to jeszcze nic! Przez cały dzień średnia utrzymywała się na poziomie 22-24 km/h, a przecież nie zapominajmy, że na rowerach zamontowane są sakwy - z przodu i z tyłu. Jeżeli tak wygląda początek, a chłopaki dopiero się rozkręcają, to aż boję się myśleć co będzie dalej... :]

Pod koniec dnia trzeba było pokonać zabójczy podjazd, ale oczywiście jeżeli jest pod górkę to... musi być i z górki :] Po ostatniej dziś przeszkodzie chłopaki pędząc na nocleg podziwiali piękne widoki - panoramę oraz zamek.

Tomek ruszył przodem i (kiedy inni pewnie zachwycali się jeszcze okolicą oraz na pewno niemałą prędkością...) załatwił nocleg - znów za pierwszym podejściem. Swoją drogą ciekawe czy to szczęście czy może Jego urok osobisty... :]

Dziś nocleg 10km za Gloggnitz u gospodarza emeryta stolarza (się zrymowało), który jest ponoć bardzo gadatliwy... Oby tylko pozwolił im choć na chwilę zmrużyć oczy... :]

Tomek


comments: 2
send to friend

Houston, mamy... posted by Redaktor on 08-03-2004 17:29

...problem? Nieee, na szczęście nie ma żadnych problemów :]

Pierwsza wiadomość z trasy już do nas dotarła. Udało się wczoraj 'nabić' 50km (ha! trafiłem! :]). Chłopcy nocują 10km od Hainburga.
Niestety były pewne problemy z pociągami i dlatego do Bratysławy dotarli z dwu godzinnym opóźnieniem, a więc zamiast o 16:20 byli na miejscu o 18:20.

Trudy podróży zrekompensowała dobra do jazdy pogoda, a co ważniejsze, nocleg znaleziony już za pierwszym podejściem! Na pewno tak dobry początek optymistycznie nastraja, zatem oby tak dalej!

Wyprawowicze nocowali na farmie, a z jednym z gospodarzy porozmawiali sobie po... Polsku :]
Powoli zaczynają się już uroki wyprawy, dziś w postaci prysznica-szlauchu :]

Po (zapewne) męczącym dniu wspólnie obserwowali piękny zachód Słońca, aby wreszcie położyć się spać.
Wypoczynek, regeneracja sił, wszak przed nimi podróż pełna przygód...

Tomek


comments: 2
send to friend

Zaczelo sie... posted by Redaktor on 08-03-2004 00:56

3...2...1... (w tle słychać werble) i.... taaaak, zacz... zaraz zaraz, chyba troszkę się spóźniłem :] Wyprawa rozpoczęła się przecież rano, a dokładniej o 6:12 na dworcu PKP w Tarnowskich Górach skąd wyprawowicze ruszyli pociągiem w kierunku Bratysławy aby około 16:20 przybyć na miejsce.

Niestety, dziś nie otrzymaliśmy żadnych wieści z trasy. Czyżby wszystkim nagle rozładowały się telefony (może z nudów grali na komórkach całą drogę...)? Nieeeee, chyba nie :]
"abonent chwilowo niedostepny" - to chyba wyjaśnia sprawę

Przypuszczalnie dotarli do Bratysławy mniej więcej na czas, myślę że pojeździli do 19-20, a potem zabrali się za szukanie noclegu aby wreszcie odpocząć - w końcu pobudka w okolicach 5 a potem prawie 10-cio godzinna podróż pociągiem potrafi być męcząca...

Dzisiejszy dystans? 40, a może 50km? Na dokładne informacje musimy jeszcze trochę poczekać :]

Tomek


comments: 1
send to friend

Plan wyprawy posted by Redaktor on 07-29-2004 19:58

Czołem!

Wyprawa rowerowa Garda 2004 rusza w poniedziałek 2 sierpnia. Czwórka uczestników to: Paweł Parys z Miotka, jego brat Tomek, Marcin Konopka z Radzionkowa i kierownik :> czyli Marek Ślusarczyk z Suchej Góry (to jest teoretycznie Bytom).

Przygotowania idą pełną parą, w końcu zostały praktycznie tylko 3 dni. Kupiliśmy wczoraj namiot - może tym razem nie przemoknie :]

W poniedziałek przemieścimy się pociągiem do Bratysławy, gdzie zacznie się właściwa, rowerowa część wyprawy. Przez Austrię i Słowenię przejedziemy do Włoch. Tam dojedziemy do jeziora Garda, które okrążymy i ruszymy w kierunku kraju inną trasą. Być może na naszej trasie znajdzie się również Wenecja. O ile w zeszłych latach mieliśmy zaplanowaną całą trasę, w tym roku postanowiliśmy na bieżąco podejmować decyzje dotyczące szlaku jaki obierzemy. Dystans który przejedziemy znajdzie się w przedziale 1900-2200km. Mamy nadzieję osiągnąć średni dzienny dystans 100km.

Na tej stronie codziennie powinny pojawiać się krótkie relacje z kolejnych dni, które będziemy do kraju przysyłać drogą SMSową.

W imieniu uczestników dziękuję sponsorom - Radzionkowskiemu Towarzystwu Społeczno Kulturalnemu za wsparcie finansowe oraz firmom Małachowski, Bikeman, Bikeonline i Velo za zniżki na zakup sprzętu.

Marek

P.S. Adres e-mail to: wyprawy [małpa] terefere [kropka] com. Nie podaję go w całości z obawy przed spamem reklamowym...


comments: 6
send to friend